Dlaczego wszystko jest takie niesprawiedliwe ? Jak się chce być blisko kogoś to się nie może bo ta osoba jest za daleko. Nie ma bata. Nie można i już. A może ja chcę z daną osobą widywać się częściej ? To co mam zrobić ? Mam na rzęsach stanąć ? Nie mam tyle pieniędzy żeby być przynajmniej dwa weekendy tam bo wynajęcie pokoju nie jest takie tanie na 2-3 noce plus podróż. Szukam różnych sposobów, ale jak już jakiś przychodzi mi do głowy, który choć trochę pozwoli mi się zbliżyć to po głębszym przemyśleniu już nie jest taki bardzo dobry. Brak pomysłów.
08.01.2012 o godz. 19:44
komentuj (1)
Zastanawiam się czy ja jestem pracoholikiem czy co ? Mam taki tryb życia do którego już się przyzwyczaiłam, że codziennie gdzieś muszę iść, coś zrobić itp. Cały tydzień mam zawalony, a jak mam wolne to mi odbija. Jestem rozdrażniona, nie wiem co mam robić. Może ja jestem pracoholikiem ?
W dodatku dobija mnie to, że w domu każdy żyje swoim życiem. Nikt w domu mnie nie zapyta jak się czuję, co u mnie itp. W domu odczuwam taką jakby samotność. Nie wiem co mam z tym zrobić. Może ktoś wie ?
W dodatku dobija mnie to, że w domu każdy żyje swoim życiem. Nikt w domu mnie nie zapyta jak się czuję, co u mnie itp. W domu odczuwam taką jakby samotność. Nie wiem co mam z tym zrobić. Może ktoś wie ?
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień okaże się być mniej stresującym, denerwującym itp.
Wczoraj miałam taki dobry humor to byle kto mi go zepsuł, a ja zaczęłam się dręczyć myślami o co tej osobie chodzi.
Ta powiedzmy: 'kobieta' czasami denerwuje mnie swoim zachowaniem, na prawdę. W ciągu całych tam pięciu czy ośmiu godzin mam wrażenie jakbym nie wiadomo gdzie była.. Zdanie zamienia ze mną sporadycznie. No to całe te godziny w ciszy są dla mnie męczące też bo do pracy idę też między innymi po to by sobie z kimś (w tym przypadku z nią) pogadać ponieważ w domu nie mam z kim pogadać face to face. Jak przychodzą inne osoby np. szefowa, to normalnie rozmawia, a ja bym nawet powiedziała, że nadmiernie bo usta się jej nie zamykają.. Dobra, nawet jeśli 'prywatnie' mnie nie lubi, to mogłaby chociaż 'służbowo' udawać że mnie lubi, byle by się jakoś pracowało. W jakiś normalnych warunkach.
Druga sprawa, która mnie zdenerwowała to jest to, że na mnie kabluje. Dosłownie na każdym krok kabluje bo szefowa od jakiegoś czasu (od momentu kiedy ta kobieta tu pracuje) zwraca mi na wiele rzeczy uwagę o których wcześniej nie wiedziała, ale które nie są poważne. Dlaczego myślę, że to ona kabluje ? Bo mało osób mnie tam zna ? Bo reszta osób nie miałaby powodu by to robić ?
Trzecia sprawa, która mnie drażni i to codziennie ! Jak każdy kiedy jestem w pomieszczeniu czasem się rozglądam lub patrzę na osobę, która siedzi obok lub nie daleko. A patrzę w zupełnie normalny sposób, bez powodu, taki odruch, jak przy rozmowach z drugim człowiekiem - patrzenie na tę osobę. I tu się pojawia problem.. Ta osoba mówi do mnie: 'Czemu się patrzysz na mnie takim dziwny wzrokiem ?' . W mojej głowie pojawił się znak zapytania i pytam: 'ale jakim wzrokiem ? ja po prostu mam taki wzrok'. A ona zaczyna mi tu gadać o tym, że nie lubi jak ktoś się jej przygląda lub patrzy takim dziwny wzrokiem jakby nie wiadomo co zrobiła. Na to ja, że to nie jest dziwny wzrok, tylko normalny, zwyczajny. A ona na to, że mi się wydaje że to jest normalny. No tak, ale skoro ona wie lepiej jakim wzrokiem ja patrzę i czy miałam coś na myśli, to bardzo fajnie ! Jeżeli będzie jeszcze jedna taka uwaga w której nie wiem o co chodzi no bo każdy ma oczy po to aby patrzeć, zwyczajnie PATRZEĆ. W takich momentach mam wrażenie, że mam do czynienia z jakimś dzieciakiem z podstawówki, a nie dorosłą kobietą ! Więc.. Jeżeli znowu będzie taka uwaga to chyba zacznie się kłótnia bo ja nie zniosę dłużej tych uwag.
Czwarta sprawa, która jeszcze bardziej utwierdza mnie w tym, że to właśnie ONA na mnie kabluje, jest to, że zauważyłam, że dokładnie mi się przygląda co robię, przez co potem szefowa wie o wielu błahych rzeczach. Sama użyła w zdaniu wypowiedzi w stylu: 'Zauważyłam, że znajdujesz sto powodów na coś co nie zrobiłaś". A to jest bardzo ciekawe ! Bo powody zazwyczaj są prawdziwe ! Właśnie to sugerowanie, że nie zrobiłam czegoś bo mi się nie chciało też jest drażniące ! I to bardzo !
No i jak tu się nie denerwować ?
Wczoraj miałam taki dobry humor to byle kto mi go zepsuł, a ja zaczęłam się dręczyć myślami o co tej osobie chodzi.
Ta powiedzmy: 'kobieta' czasami denerwuje mnie swoim zachowaniem, na prawdę. W ciągu całych tam pięciu czy ośmiu godzin mam wrażenie jakbym nie wiadomo gdzie była.. Zdanie zamienia ze mną sporadycznie. No to całe te godziny w ciszy są dla mnie męczące też bo do pracy idę też między innymi po to by sobie z kimś (w tym przypadku z nią) pogadać ponieważ w domu nie mam z kim pogadać face to face. Jak przychodzą inne osoby np. szefowa, to normalnie rozmawia, a ja bym nawet powiedziała, że nadmiernie bo usta się jej nie zamykają.. Dobra, nawet jeśli 'prywatnie' mnie nie lubi, to mogłaby chociaż 'służbowo' udawać że mnie lubi, byle by się jakoś pracowało. W jakiś normalnych warunkach.
Druga sprawa, która mnie zdenerwowała to jest to, że na mnie kabluje. Dosłownie na każdym krok kabluje bo szefowa od jakiegoś czasu (od momentu kiedy ta kobieta tu pracuje) zwraca mi na wiele rzeczy uwagę o których wcześniej nie wiedziała, ale które nie są poważne. Dlaczego myślę, że to ona kabluje ? Bo mało osób mnie tam zna ? Bo reszta osób nie miałaby powodu by to robić ?
Trzecia sprawa, która mnie drażni i to codziennie ! Jak każdy kiedy jestem w pomieszczeniu czasem się rozglądam lub patrzę na osobę, która siedzi obok lub nie daleko. A patrzę w zupełnie normalny sposób, bez powodu, taki odruch, jak przy rozmowach z drugim człowiekiem - patrzenie na tę osobę. I tu się pojawia problem.. Ta osoba mówi do mnie: 'Czemu się patrzysz na mnie takim dziwny wzrokiem ?' . W mojej głowie pojawił się znak zapytania i pytam: 'ale jakim wzrokiem ? ja po prostu mam taki wzrok'. A ona zaczyna mi tu gadać o tym, że nie lubi jak ktoś się jej przygląda lub patrzy takim dziwny wzrokiem jakby nie wiadomo co zrobiła. Na to ja, że to nie jest dziwny wzrok, tylko normalny, zwyczajny. A ona na to, że mi się wydaje że to jest normalny. No tak, ale skoro ona wie lepiej jakim wzrokiem ja patrzę i czy miałam coś na myśli, to bardzo fajnie ! Jeżeli będzie jeszcze jedna taka uwaga w której nie wiem o co chodzi no bo każdy ma oczy po to aby patrzeć, zwyczajnie PATRZEĆ. W takich momentach mam wrażenie, że mam do czynienia z jakimś dzieciakiem z podstawówki, a nie dorosłą kobietą ! Więc.. Jeżeli znowu będzie taka uwaga to chyba zacznie się kłótnia bo ja nie zniosę dłużej tych uwag.
Czwarta sprawa, która jeszcze bardziej utwierdza mnie w tym, że to właśnie ONA na mnie kabluje, jest to, że zauważyłam, że dokładnie mi się przygląda co robię, przez co potem szefowa wie o wielu błahych rzeczach. Sama użyła w zdaniu wypowiedzi w stylu: 'Zauważyłam, że znajdujesz sto powodów na coś co nie zrobiłaś". A to jest bardzo ciekawe ! Bo powody zazwyczaj są prawdziwe ! Właśnie to sugerowanie, że nie zrobiłam czegoś bo mi się nie chciało też jest drażniące ! I to bardzo !
No i jak tu się nie denerwować ?
W domu jest masakrycznie. Odkąd mama wyjechała w domu nie mam z kim pogadać. Tak, tak, mogę pogadać z moim narzeczonym, ale czasem też chce pogadać z jakąś kobietą. W szkole pogadam z jakąś koleżanką no ale to trochę inaczej wygląda. W domu brakuje jeszcze jakiejś kobiety, tak żeby było raźniej.
Na dodatek strasznie za nim tęsknię. Jestem zdania, że dzień bez przytulenia kogoś to dzień stracony.
Na dodatek strasznie za nim tęsknię. Jestem zdania, że dzień bez przytulenia kogoś to dzień stracony.
Zdenerwowałam się na pewną osobę. Miałam zadzwonić to zadzwoniłam. Przez pierwsze 10 minut ta osoba rozmawiała z osobą, która siedziała obok niej. Ja tylko się przysłuchiwałam bo nic innego mi nie zostało, a jak już próbowałam coś powiedzieć to z kolei ta osoba mnie nie słyszała przez hałas, który był na korytarzu. W końcu zapytałam najgłośniej jak mogłam: 'to może ja zadzwonię później ?'. Mówi: 'niee, niee..' . Dobra, myślę sobie, że jeszcze chwilę wytrzymam. Po następnych 10 minutach znowu pytam: 'może lepiej jak później zadzwonię'. A ta osoba: 'no dobra, jak chcesz..'. No k*rwa ! Chyba nie po to dzwoniłam, żeby posłuchać hałasu na korytarzu czy wypowiedzi innych osób tam przebywających. Dzwoniłam, żeby porozmawiać. Zwłaszcza, że ta osoba sama prosiła abym zadzwoniła. Masakra jakaś.. Jak tu się nie wkurzyć ?
W niedzielę jeszcze się dogadywaliśmy.. w miarę.. A od wczoraj prawie wogóle ! ;(
Wypiłam melisę na uspokojenie, teraz idę na spacer. Przy okazji wezmę psa na spacer. Może jak się przewietrzę to się bardziej uspokoję.
Ehh..
Pozdrawiam Wszystkich
W niedzielę jeszcze się dogadywaliśmy.. w miarę.. A od wczoraj prawie wogóle ! ;(
Wypiłam melisę na uspokojenie, teraz idę na spacer. Przy okazji wezmę psa na spacer. Może jak się przewietrzę to się bardziej uspokoję.
Ehh..
Pozdrawiam Wszystkich
Jutro idę zrobić badania bo na razie to nie wiadomo. Wyniki najprędzej będą chyba po jutrze.
Jestem senna, ale staram się nie zasypiać na siedząco bo to już jest wnerwiające.. Wczoraj pół dnia przespałam i dziś ma być tak samo ? Nie ma mowy.
Zakochałam się w tej piosence *_*
Jestem senna, ale staram się nie zasypiać na siedząco bo to już jest wnerwiające.. Wczoraj pół dnia przespałam i dziś ma być tak samo ? Nie ma mowy.
Zakochałam się w tej piosence *_*
Jestem chora. Nie wiem czy to jelitówka czy coś w podobnie..
No ale rozmawiałam z pewną osobą przez telefon, a ona do mnie: "Zadzwoń jak będziesz w lepszym humorze, ok ?" . No tak.. Każdy chce ze mną gadać tylko wtedy kiedy mam dobry humor, kiedy jest wszystko ok, a kiedy jestem smutna lub czy po prostu z jakiegoś powodu lub bez powodu nie mam humoru to nikogo nie ma.. To każdy już sobie 'daje spokój'.. A dlaczego nikt nie może ze mną w takim momencie posiedzieć i pomilczeć ? Razem ze mną ? Skoro są zdolni rozmawiać ze mną na co dzień, kiedy jest wszystko ok, to czemu nie umieliby też tak ? Kiedy siedzę i zamulam ?
Nie rozumiem tego.. Nie tego się spodziewałam.. I teraz zamiast próbować samej nie zamulać to będę się zastanawiać czy aż tak dużo wymagam ? Może ktoś mi na to odpowie, choćby tutaj..
No ale rozmawiałam z pewną osobą przez telefon, a ona do mnie: "Zadzwoń jak będziesz w lepszym humorze, ok ?" . No tak.. Każdy chce ze mną gadać tylko wtedy kiedy mam dobry humor, kiedy jest wszystko ok, a kiedy jestem smutna lub czy po prostu z jakiegoś powodu lub bez powodu nie mam humoru to nikogo nie ma.. To każdy już sobie 'daje spokój'.. A dlaczego nikt nie może ze mną w takim momencie posiedzieć i pomilczeć ? Razem ze mną ? Skoro są zdolni rozmawiać ze mną na co dzień, kiedy jest wszystko ok, to czemu nie umieliby też tak ? Kiedy siedzę i zamulam ?
Nie rozumiem tego.. Nie tego się spodziewałam.. I teraz zamiast próbować samej nie zamulać to będę się zastanawiać czy aż tak dużo wymagam ? Może ktoś mi na to odpowie, choćby tutaj..
... Kiedy ja tu ostatni raz byłam ...
________________________________________________
Koniec o 15 ! ^ ^
Następnie pizza z A. ;)
___________________________
Nie mogę się porozumieć z K.
_______________________________
Dlaczego tak trudno jest naprawić swoje wady ? x(
________________________________________________
Koniec o 15 ! ^ ^
Następnie pizza z A. ;)
___________________________
Nie mogę się porozumieć z K.
_______________________________
Dlaczego tak trudno jest naprawić swoje wady ? x(
Tagi:
wady
Dlaczego ja muszę wszystkich za wszystko przepraszać ?
Dlaczego każdy mnie za coś obwinia ? Nawet za coś z czym nie
mam nic wspólnego ? A czemu żadna z tych osób nie pomyśli czasem: "może to ja zawiniłam" , "może po części to też moja wina" , tylko oskarżają jedną osobę !
I czemu każdy mi mówi, że robię coś "tak", a nie np. "tak" ?! A czy ja kogoś tym krzywdzę ?! Czy komuś tym zawadzam ?!
NIE !
Więc po co się czepiają ?
Zawsze muszą mnie do kogoś porównywać ? Że ta osoba umiała zrobić to, a Ty tylko "to" lub "tamto" , albo: "a Ty tego nie umiesz.." .
Ona była "taka", a Ty "taka" nie jesteś.
Ona zawsze "to", a Ty nie.
A czy ktoś nie może zaakceptować mnie taką jaką jestem ?
Nie mogą zaakceptować ? Tylko ryją mi czachę.. najczęściej o błahe rzeczy ?!
Dlaczego każdy mnie za coś obwinia ? Nawet za coś z czym nie
mam nic wspólnego ? A czemu żadna z tych osób nie pomyśli czasem: "może to ja zawiniłam" , "może po części to też moja wina" , tylko oskarżają jedną osobę !
I czemu każdy mi mówi, że robię coś "tak", a nie np. "tak" ?! A czy ja kogoś tym krzywdzę ?! Czy komuś tym zawadzam ?!
NIE !
Więc po co się czepiają ?
Zawsze muszą mnie do kogoś porównywać ? Że ta osoba umiała zrobić to, a Ty tylko "to" lub "tamto" , albo: "a Ty tego nie umiesz.." .
Ona była "taka", a Ty "taka" nie jesteś.
Ona zawsze "to", a Ty nie.
A czy ktoś nie może zaakceptować mnie taką jaką jestem ?
Nie mogą zaakceptować ? Tylko ryją mi czachę.. najczęściej o błahe rzeczy ?!
Tagi:
świat
.. bo myślałam, że co nie którym mogę ufać. Tymczasem okazuje się.. że nie do końca ..
Nie rozumiem niektórych rzeczy..
np. tego, że można mieć dwie osobowości (ach, akurat nie to nie rozumiem) i można znać daną osobę z tej lepszej, bo mówi że z tej drugiej, gorszej znają ją inne osoby.. że z tej gorszej osobowości zna daną osobę reszta ludzi.. a kiedy widzi, że ktoś został przez kogoś "rzucony" to ma zamiar pocieszać daną osobę.. jak to ? skoro reszta osób, w tym ta osoba zna ją z tej gorszej strony ?
OK.. rozumiem, że można chcieć poprawy, żeby zaczęto daną osobę widzieć z tej lepszej.. ale ta osoba sama mówiła, że to świat ma z nią problem, a nie ona ze światem .. że ma wszystkich gdzieś ! Więc .. ?
Ehh.. Od jakiegoś czasu nie mogę się dogadać z ludźmi (czasami nawet ich zrozumieć).. ale widzę, że jest co raz gorzej.. plączą się w tym co mówią.. no i co ja mam wtedy twierdzić ?
Nie rozumiem niektórych rzeczy..
np. tego, że można mieć dwie osobowości (ach, akurat nie to nie rozumiem) i można znać daną osobę z tej lepszej, bo mówi że z tej drugiej, gorszej znają ją inne osoby.. że z tej gorszej osobowości zna daną osobę reszta ludzi.. a kiedy widzi, że ktoś został przez kogoś "rzucony" to ma zamiar pocieszać daną osobę.. jak to ? skoro reszta osób, w tym ta osoba zna ją z tej gorszej strony ?
OK.. rozumiem, że można chcieć poprawy, żeby zaczęto daną osobę widzieć z tej lepszej.. ale ta osoba sama mówiła, że to świat ma z nią problem, a nie ona ze światem .. że ma wszystkich gdzieś ! Więc .. ?
Ehh.. Od jakiegoś czasu nie mogę się dogadać z ludźmi (czasami nawet ich zrozumieć).. ale widzę, że jest co raz gorzej.. plączą się w tym co mówią.. no i co ja mam wtedy twierdzić ?
Do domu pewnej kobiety i jej męża zapukała któregoś dnia starsza pani.
Ubrana była w starą spódnicę, czarnym żakiecie i kapeluszu.
Z uśmiechem na twarzy spytała czy może wejść. Jednak kobieta stanowczo
odmówiła. Stwierdziła, że nie będzie wpuszczać obcą osobę do domu.
- Jeśli pozwolisz mi wejść, to już zawsze Twój dom będzie pełen miłości - zapewniała staruszka.
Po chwili zastanowienia kobieta wpuściła ją.
- Dziękuję bardzo. Przepraszam, że spytam o to tak od razu, ale czy mogłabym
tu zostać na noc ? - pytała niepewnie.
Kobiecie przychodziły na myśl różne określenia na temat "starszej pani", ale
z grzeczności zgodziła się.
- Jeśli pani musi .. - lekko się przy tym uśmiechnęła.
Zaprowadziła staruszkę do pokoju.
- Tu będzie pani spać - powiedziała kobieta.
Po czym wyszła z pokoju.
Nocą kobietę obudził dźwięk dzwonków i zapachu konwalii. Wiedziała, że coś
jest nie tak ponieważ skąd wzięły się dzwonki i ten zapach.
To wszystko zaprowadziło ją do staruszki. Gdy weszła do pokoju zobaczyła ją
stojącą przed otwartym oknem, trzymającą w dłoniach dzwonki i miseczkę konwalii.
- Stoi jak zahipnotyzowana - myślała kobieta.
Wystraszona wróciła do łóżka. Miała zamiar rano wyprosić ją z domu i wygarnąć,
że ludzi nabiera mówieniem, że dzięki niej u niej w domu na zawsze zagości miłość.
Następnego dnia po przebudzeniu. Pobiegła do pokoju wypowiadając pierwsze słowa
przed otwarciem drzwi. Gdy je otworzyła, nikogo tam nie było. Na nocnej szafce była
karteczka z napisem: "Dziękuję młoda kobieta za nocleg, w zamian za to Twój dom
będzie pełen miłości".
Młoda kobieta włożyła karteczkę do kieszeni i włączyła radio.
Zapukał ktoś do drzwi. Okazało się, że to jej mąż z którym od jakiegoś czasu jest pokłócona.
Przeprosił ją, wręczył kwiaty dodając przy tym że jakaś starsza pani przyszła do niego o siódmej
rano i powiedziała: "A teraz idź do niej, a Twój dom już zawsze będzie pełen miłości".
Autor: gσσѕєвєяяу :-`
Ubrana była w starą spódnicę, czarnym żakiecie i kapeluszu.
Z uśmiechem na twarzy spytała czy może wejść. Jednak kobieta stanowczo
odmówiła. Stwierdziła, że nie będzie wpuszczać obcą osobę do domu.
- Jeśli pozwolisz mi wejść, to już zawsze Twój dom będzie pełen miłości - zapewniała staruszka.
Po chwili zastanowienia kobieta wpuściła ją.
- Dziękuję bardzo. Przepraszam, że spytam o to tak od razu, ale czy mogłabym
tu zostać na noc ? - pytała niepewnie.
Kobiecie przychodziły na myśl różne określenia na temat "starszej pani", ale
z grzeczności zgodziła się.
- Jeśli pani musi .. - lekko się przy tym uśmiechnęła.
Zaprowadziła staruszkę do pokoju.
- Tu będzie pani spać - powiedziała kobieta.
Po czym wyszła z pokoju.
Nocą kobietę obudził dźwięk dzwonków i zapachu konwalii. Wiedziała, że coś
jest nie tak ponieważ skąd wzięły się dzwonki i ten zapach.
To wszystko zaprowadziło ją do staruszki. Gdy weszła do pokoju zobaczyła ją
stojącą przed otwartym oknem, trzymającą w dłoniach dzwonki i miseczkę konwalii.
- Stoi jak zahipnotyzowana - myślała kobieta.
Wystraszona wróciła do łóżka. Miała zamiar rano wyprosić ją z domu i wygarnąć,
że ludzi nabiera mówieniem, że dzięki niej u niej w domu na zawsze zagości miłość.
Następnego dnia po przebudzeniu. Pobiegła do pokoju wypowiadając pierwsze słowa
przed otwarciem drzwi. Gdy je otworzyła, nikogo tam nie było. Na nocnej szafce była
karteczka z napisem: "Dziękuję młoda kobieta za nocleg, w zamian za to Twój dom
będzie pełen miłości".
Młoda kobieta włożyła karteczkę do kieszeni i włączyła radio.
Zapukał ktoś do drzwi. Okazało się, że to jej mąż z którym od jakiegoś czasu jest pokłócona.
Przeprosił ją, wręczył kwiaty dodając przy tym że jakaś starsza pani przyszła do niego o siódmej
rano i powiedziała: "A teraz idź do niej, a Twój dom już zawsze będzie pełen miłości".
Autor: gσσѕєвєяяу :-`
Miłość to uśmiech, gdy wstaję rano
Miłość to kochać i być kochaną
Miłość.. to zesłany z nieba dar
Miłość to wszystko co mam
Miłość to także życia sens
Każde twe słowo, każdy gest
Twe pocałunki, ciepło twych rąk,
Gdy nie opuszczasz mnie na krok
Miłość to nasze wspólne emocje
zarówno lepsze, jak i te gorsze..
Miłość to całkowite oddanie
Miłość to nadzieja i zaufanie
Miłość to piękno w drugiej osobie
Miłość to lek na każdą chorobę
Miłość oczyszcza, to kawałek nieba
Masz miłość, to więcej ci nie potrzeba
I choć czasem rani serca...
To wciąż jest taka piękna...
Choć czasem każe nam szlochać
To jednak wszyscy chcą kochać
Miłość drzwi do szczęścia nam otwiera
Prawdziwa miłość nigdy nie umiera...
Zamykam oczy by ujrzeć Cię w ciemności,
Chcę przytulić mój świat chwilą namiętności
Pragnę poczuć Twój wzrok, tak miły łagodny,
Byś mógł mnie czule objąć spojrzeniem pogodnym.
Zamykam oczy - Jestem spokojniejsza
Widzę w nich Twój uśmiech, co mnie uczy szczęścia
Widzę w nich Twą miłość, pragnienie, oddanie
Chcę by wiecznie trwało nasze wędrowanie.
Otwieram oczy tak bardzo powoli
Byś szybko nie uciekł spod powiek niewoli...
One już wiedzą - byłeś nocną zjawą,
Nie tracę nadziei, że ujrzą Cię dziś rano ...
"Kiedy coś uparcie gaśnie - zaufaj iskierce nadziei."
"Kochać to dawać siebie."
"Jest tylko jedno lekarstwo na duże kłopoty - małe radości."
_____________________________
Dzisiejszy dzień jest niezbyt dobry..
Zrobiono mi w szkole awanturę i na dodatek doczepiła się do mnie jakaś dziewczyna, której przecież nic nie zrobiłam..
Miłość to kochać i być kochaną
Miłość.. to zesłany z nieba dar
Miłość to wszystko co mam
Miłość to także życia sens
Każde twe słowo, każdy gest
Twe pocałunki, ciepło twych rąk,
Gdy nie opuszczasz mnie na krok
Miłość to nasze wspólne emocje
zarówno lepsze, jak i te gorsze..
Miłość to całkowite oddanie
Miłość to nadzieja i zaufanie
Miłość to piękno w drugiej osobie
Miłość to lek na każdą chorobę
Miłość oczyszcza, to kawałek nieba
Masz miłość, to więcej ci nie potrzeba
I choć czasem rani serca...
To wciąż jest taka piękna...
Choć czasem każe nam szlochać
To jednak wszyscy chcą kochać
Miłość drzwi do szczęścia nam otwiera
Prawdziwa miłość nigdy nie umiera...
Zamykam oczy by ujrzeć Cię w ciemności,
Chcę przytulić mój świat chwilą namiętności
Pragnę poczuć Twój wzrok, tak miły łagodny,
Byś mógł mnie czule objąć spojrzeniem pogodnym.
Zamykam oczy - Jestem spokojniejsza
Widzę w nich Twój uśmiech, co mnie uczy szczęścia
Widzę w nich Twą miłość, pragnienie, oddanie
Chcę by wiecznie trwało nasze wędrowanie.
Otwieram oczy tak bardzo powoli
Byś szybko nie uciekł spod powiek niewoli...
One już wiedzą - byłeś nocną zjawą,
Nie tracę nadziei, że ujrzą Cię dziś rano ...
"Kiedy coś uparcie gaśnie - zaufaj iskierce nadziei."
"Kochać to dawać siebie."
"Jest tylko jedno lekarstwo na duże kłopoty - małe radości."
_____________________________
Dzisiejszy dzień jest niezbyt dobry..
Zrobiono mi w szkole awanturę i na dodatek doczepiła się do mnie jakaś dziewczyna, której przecież nic nie zrobiłam..
Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju - ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości - ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.
Walcząc o Ciebie, modlę się
w każdej niemal godzinie.
I nie umiem poddać się,
bo wiem, że wtedy zginę.
Modląc się, walczę o Ciebie,
bo nie stać mnie na nic innego.
Gdzie znajdę takiego jak Ty?
A zresztą,
nie chcę innego.
Dotykam Ciebie, gwiazdy śpią,
księżyc w zaroślach ukrył się, jest noc.
Nic nie zakłóci naszej prywatności.
Strzepuję z włosów Twych krople rosy,
z ust ściągam słodycz miłości.
W ciszę wtopiony oddech Twój,
muska mnie swoją delikatnością.
Zapach mchu otacza nas mgłą zmysłowości.
Gdy znów pojawi się księżyc,
popatrzy na nas, uśmiechnie się
i obleje rumieńcem...
Daję Ci swe serce,
bo cóż Ci mogę dać
Uważaj, jest delikatne
i coś mu się może stać
Nie upuść, nie wyrzucaj,
Nie pozwól go zadeptać
I możesz go posłuchać
I możesz jemu szeptać
Twe wszystkie pocałunki
W tym sercu właśnie noszę
Więc bacznie je obserwuj
I daj mi swoje, proszę
Przechowam i poszeptam
I słowa Twe usłyszę
Przytulę i przygarnę
Ukocham, ukołyszę
Za jedną chwilę z Tobą
Oddałabym dziś wszystko
By mając Cię daleko
Móc mieć Ciebie tak blisko
Więc pilnuj mego serca
Nie każdy takie ma
I kochaj mnie tak bardzo
Jak kocham Ciebie ja
Hey
Masakra.. Jakie moje życie jest nudne, chyba nawet księża mają ciekawsze życie ode mnie -.-
A tak nawiasem.. Co myślicie o tej piosence ?
Hey
Podpiszcie petycje dotyczące mordowanych zwierząt w Chinach !
Tekst do podlinkowania...
I petycję przeciwko brutalnemu traktowaniu zwierząt w Korei !
Tekst do podlinkowania...
Nie rozumiem jak można tak traktować zwierzęta ! ;(
Podpiszcie petycje dotyczące mordowanych zwierząt w Chinach !
Tekst do podlinkowania...I petycję przeciwko brutalnemu traktowaniu zwierząt w Korei !
Tekst do podlinkowania...Nie rozumiem jak można tak traktować zwierzęta ! ;(
"Gdzie jesteś dziś..Gdzie Ciebie szukać mam..."
"Człowiek zupełnie nie wie,kiedy tonie, która kropla wody wyznacza mu koniec."
"[...] cuda - nawet najbardziej niewytłumaczalne i niewiarygodne - istnieją i zdarzają się, kpiąc z naturalnego porządku rzeczy."
"By nie zginąć tam, gdzie na współczucie brak miejsca..."
"Spróbuj raz wyolbrzymić szczęście zamiast problemu."
"Człowiek zupełnie nie wie,kiedy tonie, która kropla wody wyznacza mu koniec."
"[...] cuda - nawet najbardziej niewytłumaczalne i niewiarygodne - istnieją i zdarzają się, kpiąc z naturalnego porządku rzeczy."
"By nie zginąć tam, gdzie na współczucie brak miejsca..."
"Spróbuj raz wyolbrzymić szczęście zamiast problemu."



